Prezes Sławomir Olejniczak: ośmielamy się przypominać odwieczną praktykę Kościoła

Akcja „Stop Komunii Św. na rękę!” to wyraz sprzeciwu wobec stwarzania okazji do profanacji Najświętszego Sakramentu. Bo że do profanacji dochodzi, jest empirycznie stwierdzonym faktem, któremu nie da się zaprzeczyć – mówi Sławomir Olejniczak, prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w rozmowie z red. Jerzym Wolakiem. Przytaczamy obszerne fragmenty wywiadu opublikowanego w 77. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Czy jest Pan protestantem?

– ???

Taka konkluzja wynika z reakcji na akcję Stop Komunii Świętej na rękę! W katolickiej prasie można było przeczytać niedwuznaczną sugestię, iż ten, kto zorganizował tę akcję, „stawia się w opozycji do Boga, choćby był tak przekonany, że walczy dla Niego, jak Luter”.

– To bardzo ciekawe, bo Lutra się obecnie stawia na piedestale, nawet pomnik w Watykanie mu postawiono, więc może się okazać, że za kilkaset lat i nam pomnik wystawią. Skoro autorzy tego typu wypowiedzi są tak bardzo otwarci na ekumenizm, to dlaczego nie są otwarci na nas?

Czy inicjatywa, którą podjęło Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi to fanatyzm?

Bo ich zdaniem jesteście fanatykami, i to zarozumiałymi – taki zarzut padł z kolei w prasie pseudokatolickiej: „Akcję Stop Komunii Świętej na rękę! uznać trzeba za religijny fanatyzm. Żenująca jest zarozumiałość jej zwolenników”.

– No cóż, dziś publiczną obronę zasad wiary klasyfikuje się jako przejaw fanatyzmu. Dzisiejsza „lepsza” wersja katolika działa zgodnie z dyrektywą: Módl się w domu po kryjomu – to katolik otwarty, czyli taki, który siedzi cicho i się nie odzywa, tylko akceptuje wszystko, co się w tym świecie dzieje. Taki przykład płynie, niestety, również od wielu duchownych, i to nawet z wyższych szczebli, nie tylko redaktorów pism katolickich czy pseudokatolickich.

Skąd jednak takie absurdalne, wrogie, agresywne, niekiedy wręcz wulgarne reakcje na poczynania, jak by nie było, wynikające z fundamentalnych zasad katolickiej nauki?

– Stąd, że poruszyliśmy temat, który dla wielu stanowi głęboki wyrzut sumienia. Dlatego tylu niezadowolonych. Celem misji Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej imienia Księdza Piotra Skargi jest budzenie sumień Polaków, i właśnie ta akcja pokazuje, że dotarliśmy do licznych sumień. Z informacji zwrotnej wynika, iż wielu zastanowiło się, czy to, przed czym ostrzegamy, rzeczywiście nie jest okazją do profanacji.

Poruszenie tej kwestii wywołało masę reakcji: dobrych i złych. Już samo to jest ważne – okazało się bowiem, że w tak istotnej sprawie ludzie dzielą się na zimnych i gorących. Nie ma letnich. Stanowi to nader pozytywny skutek akcji Stop Komunii Świętej na rękę!.

Która – przypomnijmy – miała na celu…?

– Sprzeciw wobec stwarzania okazji do profanacji Najświętszego Sakramentu. Bo że do profanacji dochodzi, jest empirycznie stwierdzonym faktem, któremu nie da się zaprzeczyć! Sam niejednokrotnie byłem świadkiem znieważenia Ciała Pańskiego – w sposób świadomy czy nieświadomy, celowy czy niecelowy, to już jest inna kwestia. Ale kapłan, który udziela Komunii na rękę, musi mieć świadomość tego, co się może z Ciałem Pańskim dziać. Upadki na podłogę, chowanie po kieszeniach, wynoszenie Hostii, nawet nie wspominam o celowym ich zabieraniu dla sprzedaży do satanistycznych obrzędów, a to się również zdarza…

Albo taka sytuacja w krakowskim sanktuarium w Łagiewnikach: ksiądz udziela Komunii Świętej na rękę pewnej starszej osobie o trzęsących się dłoniach, która wskutek tego ma trudności z utrzymaniem Hostii. Ta więc upada na podłogę, starszy człowiek usiłuje ją podnieść i włożyć sobie do ust, jednak jego ręka trafia na przyłbicę, której zapomniał zdjąć. Ciało Pańskie kruszy się, kawałki spadają na podłogę. A ksiądz stoi i patrzy z politowaniem, jaki to niedołęga. Po chwili następni przystępujący do Komunii na rękę depczą Ciało Chrystusa, wcierają je podeszwami swych butów w posadzkę…

Podobne przykłady można by długo mnożyć – wielu może potwierdzić, że praktycznie na każdej Mszy, podczas której udziela się Komunii Świętej na rękę, dochodzi do tego typu incydentów.

Komunia Święta – na rękę czy do ust? Różnica… jest istotna

Orędownicy takiej formy twierdzą jednak, że dopuszczając możliwość udzielania Komunii Świętej na rękę, Kościół sięga do własnych korzeni – do praktyki powszechnej wśród pierwszych chrześcijan.

– Skoro Kościół w swojej mądrości odchodzi od jakiejś praktyki, to zawsze istnieją po temu ważne powody. W tym przypadku uchwałami licznych synodów Kościół zniósł udzielanie Komunii Świętej na rękę, ponieważ praktyka ta zaczęła dostarczać okazji do profanacji.

A skoro już mówimy o Kościele starożytnym, to nie zapominajmy, że istniała w nim również praktyka puryfikacji rąk wiernych, czego obecnie nie ma. Zresztą w sytuacji, gdy kilkaset osób przystępuje jednocześnie do ołtarza, jest to po prostu niemożliwe. Wraz z rosnącą liczbą wiernych Kościół usprawnił procedurę, jednocześnie eliminując możliwość zaistnienia profanacji.

A Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej imienia Księdza Piotra Skargi – organizacja świecka – ośmiela się pouczać o tym duchowieństwo, ba, nawet episkopat…

– My się tylko ośmielamy przypominać o odwiecznej praktyce Kościoła, w samej Polsce istniejącej od tysiąca lat. Udzielanie Komunii Świętej do ust jest formą ogólnie przyjętą, natomiast udzielanie Jej na rękę stanowi ustępstwo ze strony Stolicy Apostolskiej na rzecz episkopatu niemieckiego, wskutek płynących zeń nacisków. Takie ustępstwa z kolei otwierają furtkę dla rozprzestrzeniania się podobnych praktyk w całym Kościele, za czym płyną oczywiste nadużycia – na Zachodzie nierzadko już się nawet Komunii nie udziela, tylko puszcza kielich w obieg, a ludzie częstują się z niego jak z torby cukierków. Albo podchodzi się do ołtarza, bierze Hostię z kielicha, macza ją we Krwi Pańskiej wystawionej w drugim kielichu, a jej nadmiar strzepuje się, rozchlapując Krew Zbawiciela na wszystkie strony… – sam widziałem takie rzeczy.